O tym, jak przestać być menedżerem…

Kiedyś byłem menedżerem... Przyjmowałem wyznaczane mi cele, rozdzielałem je ludziom, a jako ich szef kontrolowałem, egzekwowałem, oceniałem. Z biegiem lat, zrezygnowałem z tej pozycji. Być może nie do końca świadomie, a na pewno nie wydarzyło się to z dnia na dzień. Czy żałuję? Zdecydowanie nie, bo nowe stanowisko daje mi dużo więcej satysfakcji.

O tym, jak przestać być menedżerem…

Co było kiedyś vs. co jest teraz

Kiedyś dostosowywałem się do firmy. Do jej charakterystyki, do narzucanego stylu przywództwa, do przydzielanych mi celów, a nawet sposobów ich egzekucji. Ulegałem presji, starałem się wiele rzeczy zrobić sam, a jednocześnie nie czułem się z tym dobrze. Miałem ciągłe poczucie, że coś można było zrobić lepiej, inaczej. Na szczęście ten okres nie trwał długo. Szybko zacząłem ufać własnej intuicji i to zarówno w zakresie wyznaczania, jak i realizowania celów.

Teraz pracuję z zaufanym, zgranym zespołem. Zatrudniam specjalistów i pozwalam im pracować we własnym rytmie. Na zarządzie zachęcam wszystkich, by jasno wyrażali swoje opinie. Staram się tworzyć atmosferę, w której wszyscy czują się dobrze. Dzięki temu nie muszę walczyć o pracowników. Wręcz przeciwnie - czuję, że oni chcą być częścią mojego zespołu.

Kiedyś bacznie kontrolowałem pracę moich podwładnych. Jako ich szef nieustannie pytałem o postępy.  Zdecydowanie za często, zwracałem baczną uwagę na to, co i jak robią.

Teraz wiem, że wszystko wymaga czasu. Pozwalam im podejmować decyzje, słucham ich zdania, nie kwestionuję ich opinii, a jedynie wyrażam swoje poglądy. Nawet jeśli ich argumenty mnie nie przekonują, pozwalam im podjąć ryzyko i cieszę się kiedy okazuje się, że warto było im zaufać. Nie bez powodu przecież staram się otaczać specjalistami w swojej dziedzinie. Sukcesy moich pracowników, są moimi sukcesami. Owszem wyznaczam im cele, ale nie wyznaczam im drogi, którą mają je osiągnąć.

Kiedyś prowadziłem outsourcing winy. Porażki przypisywałem innym ludziom, czy zewnętrznym czynnikom.

Teraz nie boję się odpowiedzialności. Szukanie przyczyn zaczynam od siebie. To w końcu ja wyznaczam cele i je moderuję. Rozwiązań także szukam w sobie. Tu zaczynam, potem dyskutujemy, analizujemy, poprawiamy. Myślę strategicznie. Nie w przestrzeni kolejnych paru miesięcy, a raczej kilku czy nawet kilkunastu lat. Z łatwością identyfikuję rzeczy najważniejsze. To na nich się skupiam, to one warunkują mój rozwój i rozwój mojej firmy.     

„Lidera się podziwia, szefa boi.” Vicente del Bosque

Menedżer, a lider

Kiedyś nie miałem czasu. Bezustannie za czymś goniłem, sprawdzałem wyniki, zawsze byłem ‘pod mailem’, zawsze gotowy by zareagować, ugasić pożar, zażegnać kryzys. Bez chwili wytchnienia, bez chwili dla siebie, dla rodziny, dla znajomych. Nie chciałem, by coś, co dzieje się w firmie mnie ominęło.

Teraz cieszę się życiem. Spokojnie wychodzę z pracy i wyjeżdżam na wakacje. Ufam swoim pracownikom i wiem, że moja firma jest w dobrych rękach. Mam również nadzieję, że oni ufają mi. Nie wyrzekam się odpowiedzialności. Odpowiedzialność, ryzyko, niepewność towarzyszą mi każdego dnia. Zdecydowałem się na nie już na samym początku tej drogi, ale one są przecież również nierozerwalną częścią mojego marzenia. Marzenia o byciu liderem…

„Ludzie pytają o różnicę pomiędzy liderem, a szefem. Szef kieruje, lider prowadzi.” Theodore Roosevelt

Duże zmiany wymagają czasu

Czy z biegiem lat stałem się liderem? Mam taką nadzieję i taką postawę staram się przyjmować w codziennej pracy i w życiu prywatnym. Te płaszczyzny są bowiem ze sobą ściśle powiązane. Inaczej patrzę teraz na swoich pracowników, inaczej ich oceniam, inaczej też się czuję. Z pewnością pomaga mi w tym fakt, że otacza mnie grupa entuzjastycznie nastawionych, znających się na swojej pracy ludzi, którzy pracują z prawdziwą pasją. Widzę to w ich oczach, słyszę to w sposobie, w jaki się wypowiadają. A jestem w stanie to usłyszeć, bo nie tylko słucham ich codziennie z wielką uwagą, ale także biorę pod uwagę to, co mówią.

Nie mówię idźcie, mówię chodźmy

Razem cieszymy się z sukcesów, razem też przełykamy gorycz porażki. I choć tak naprawdę nie możesz być liderem jeśli nie jesteś dobrym menadżerem, to z pozycji lidera, bycie menedżerem ma zupełnie inny wymiar. Codziennie staram się być wzorem dla moich pracowników, będąc jednocześnie sobą. Jedno bowiem wiem na pewno. Nie możesz być liderem, jeśli w głębi duszy nim nie jesteś. Jeśli nie zmienisz swojego nastawienia. Bycie liderem to nie obowiązek, to stan umysłu. To także ogromny przywilej, na który pracuję każdego dnia.

A Ty? Wyobraź sobie, że to Twoja historia. Możesz podpisać się pod tym, co właśnie przeczytałeś? Jesteś bardziej po stronie ‘kiedyś’, czy ‘teraz’? Jesteś już liderem, czy jeszcze menedżerem? Może już czas na zmianę?

„Lider zna drogę, podąża nią i pokazuje ją innym” John C. Maxwell

Zajrzyj na bloga Idea Money i zainspiruj się z nami!

Jesteśmy cyklicznie nagradzani

Image

Masz firmę? Chciałbyś ją rozwijać, ale długie terminy płatności na fakturach sprawiają, że brakuje Ci pieniędzy nie tylko na uregulowanie stałych zobowiązań, ale także na inwestycje w innowacje i realizację Twoich planów?

Mamy rozwiązanie dla Ciebie. 

Skontaktuj się z nami, opowiedz nam o swojej firmie i wspólnie wybierzemy rozwiązanie idealnie dopasowane do Twoich potrzeb.

Strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.